16 lat (1978-1979) -
Początek agonii
Moje życie w szpitalu
Moje nowe życie, z dala od domu, właśnie się zaczęło.
Jestem w pokoju z panią która wygląda na około 50 lat. Kiedy mama powiedziała: „Miło mi panią poznać”, ukłoniłyśmy się do siebie wzajemnie. Miała oczy przepełnione samotnością i była małomówna.
Boję się tego, co mnie tu czeka.
Po południu wyszłam z moją współlokatorką na spacer. Usiadłyśmy na ławce pod kwitnącą wiśnią. Promienie słońca wydawały się tańczyć pomiędzy liśćmi drzewa. Mimo mojej krótkowzroczności, potrafiłam wyczuć piękno w blasku słońca i naturalnej zieleni . Ujrzałam coś niespotykanego w liściach niedbale rozwiewanych przez wiatr.
Przyzwyczaiłam się do życia w szpitalu, ale gaszenie świateł o 9 i śniadanie o 4:30 to lekka przesada. Jednak mój zegar biologiczny zdążył się dostosować i dni wydają się przebiegać mi przed nosem.
Muszę
przechodzić przez wiele testów, takich jak elektromiografia (ajć…to boli),
elektrokardiografia, prześwietlenia i testy słuchu.
Przemieszczam się z jednego pomieszczenia do kolejnego w obrębie całego wielkiego szpitala. Nie trudno jest się zgubić. Ale najgorsze są ciemne korytarze. Jak tylko na nie patrzę wpadam w ponury nastrój.
Mój
doktor Yamamoto Hiroko (obecnie profesor w Klinice Neurologii Fujita Daigaku
Hokeneisei) powiedział, że w końcu dostanę
zastrzyk, który polepszy mój stan. Żeby zobaczyć różnice przed i po zastrzyku
nagraliśmy, na kamerze 16mm, w jaki sposób się poruszam, wchodzę po schodach i zapinam
guziki.
Zastanawiam
się kim będę kiedy dorosnę, albo dokładniej, kim mogę być kiedy dorosnę?
3
wymagania, które musi spełniać moja praca:
3. I dobrze płatna.
To trochę trudne. Ciekawi mnie czy istnieje dla mnie zajęcie spełniające wszystkie te wymogi.
Kilkoro
lekarzy bawiło się ze mną. Stań na palcach! Zamknij oczy! Potrafisz to zrobić?
Później wspominali nawet coś o miednicy… Po wszystkim zapytali: „Dobrze się
bawiłaś?”. Nie potrafiłam tego znieść! Chciałam krzyczeć. Nie jestem królikiem
doświadczalnym, dosyć!
Niedziela, dzień który najbardziej wyczekiwałam, w końcu nadszedł. Moja mama i dwie siostry przyjechały w odwiedziny. Wszyscy razem poszliśmy na dach i powiesiliśmy moje pranie. Niebo było naprawdę piękne. Tak samo jak chmury koloru czystej bieli. Nawet ciepły wiatr w niczym nie przeszkadzał. Czułam się z powrotem, jak człowiek.
Zabrali mi trochę płynu rdzeniowego. Głowa mnie boli. Czy to z powodu zastrzyku?
Rodzina
Michanna (młodszego brata mojej mamy) przyjechała. Dziadek miał podkrążone
oczy. Chciałam mu o tym powiedzieć, ale nie potrafiłam. Kiedy zauważył, że się
przyglądam, powiedział: „Wyglądam dziwnie? Opaliłem się podczas pracy i
dodatkowo wczoraj nie spałem do późna.”
Jego oczy były czarne, jak u królika. Czułam się nieswojo, bo wyglądał jakby płakał godzinami.
„Daj z siebie wszystko, Aya. Następnym razem przyniosę ci trochę dobrego jedzenia. Co byś chciała?”
„Chciałabym książkę Sagan, "Kanashimiyo Konnichiwa*". Marzę o przeczytaniu jej.”
Poszłam
do pokoju fizjoterapii, pod ziemią.
Miałam badania z PT Kawabashi i Imaeda (PT- fizjoterapeuta)
Niestety zrobiłam coś naprawdę głupiego. Nie mogę w to uwierzyć. Powiedziałam im, że lubię język japoński i angielski, że mam ufność w tych przedmiotach i że moje oceny byłe jednymi z lepszych w klasie. To ostatni raz kiedy chwalę się ocenami. Poczułam się niekomfortowo i miałam ochotę schować głowę w piasek lub coś w ten deseń. W każdym razie, nie da się zdefiniować jak ktoś jest mądry tylko na podstawie ocen ze świadectwa.
PT Kawabashi powiedział, że w szkole zawsze był rozrabiaką.
Kiedy
o tym myślę, wydaje mi się, że to o wiele zdrowsze.
Popatrzcie
na mnie, jestem bardzo młoda a moje ciało się sypie.
Nie
powinnam mówić nic więcej. Po napisaniu tego co chcę napisać, czuję się o
stokroć lepiej.
Powód dla którego tak dużo się uczę
jest prosty. To jedyna rzecz w której jestem dobra. Jeżeli zabierzesz naukę z
dala ode mnie, jedyne co pozostanie, to bezużyteczne ciało.
Nie chcę być bezużyteczna.
Nie chcę być bezużyteczna.
To smutne i przykre, ale taka jest rzeczywistość.
Mogę być największym idiotom na świecie, ale zdrowym idiotom.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz