niedziela, 1 lutego 2015

Jeszcze żyję...

Szczerze mówiąc nie spodziewałam się że nagle znikąd mój blog odwiedzi 29 osób.

Nie żeby mi się znudziło pisanie czy coś, ale ostatnio jakoś wszystko dziwnie się układa, a poza tym nie chcę pisać o pierdołach które was zanudzą.

Mimo tego, że w głowie nadal mam pustkę postaram się podsumować lub opisać co robiłam w tedy kiedy tu nie zaglądałam.

JESZCZE ŻYJĘ
10 dni przerwy, w przeciągu których dużo się stało i być może w jakimś małym stopniu mnie zmieniły.
Po wstąpieniu do caritas-u i vides-u, dołączyłam też do scholi w Arce Pana gdzie są naprawdę pozytywni i niesamowici ludzie.
Wszystko szło gładko i ogólnie każdy dzień był dla mnie sielanką.
Dobre oceny bez nauki.
Dokarmianie przez znajomych na przerwach.
Przygotowywania do zawodów z badmintona.
Itd, itp...
Jednak zawsze jest to miejsce gdzie czuję się nie swoja.
Ostatnio zastanawiam się jaka jestem normalnie.
Czy jestem cichą dziewczyną co siedzi na korytarzu i czyta, czy też pogodną wariatką, która gada z każdym i jest dla wszystkich miła.
Jest to dość dziwne, bo w każdym miejscu jestem inna.

Nie chce nikogo dołować czy coś.
Tak po prostu mam i muszę dać z siebie wszystko by to przetrwać.

Jak już wspominałam moim idolem jest Luffy.
Bardzo chcę być taka jak on.
Jednak zdaję sobie sprawę z tego, że w tych czasach większość ludzi uważa takie osoby za niedorobione.Wystarczy mi to, że będę akceptowana i lubiana mimo mojego głupiego i mega zmiennego charakteru.
Uśmiech którym będę mogła się dzielić z innymi, i moja głupota którą rozśmieszę moich przyjaciół.

Na dziś koniec tego użalania bo się zdołuję.

Do usłyszonka
MIKU HINOUN